Tomasz Reich pyta, a ja odpowiadam. „Rekordy w fotoplastikonie”

Czytając Rekordy czytelnik może poczuć się jak widz w Fotoplastikonie. Każdy wiersz, to wędrówka do przeszłości, która musi bardzo Ciebie inspirować? 

Fotoplastikon to dobre określenie dla tej książki. Pełno w niej różnych obrazów, z różnych epok, jedne są dobrze zachowane, ostre, inne zatarte, wyniszczone, wymagające dopowiedzenia. To wszystko się przerzuca, miesza, mieli. Dla mnie przeszłość zawsze była bardziej interesująca niż teraźniejszość. To tu i teraz jest dla mnie trywialne i nijakie. Może to się bierze stąd, że wychowano mnie w domu, w którym historia była czymś żywym. Sporo się opowiadało o tym, jak to było przed wojną, po wojnie, jak się żyło, podróżowało. W efekcie wyrastałem w środowisku gawędziarzy, którzy potrafili zarazić mnie i wizją przeszłości i szacunkiem do niej. I to się jakoś przełożyło z czasem na wiersze, to co dziś piszę, jak piszę. Tego będzie więcej. Cała nowa książka, czyli „Widzenia” to podróż w przeszłość – na Śląsk, do Jugosławii, Austro-Węgier. Cała rozmowa