Z tomu „Umlauty”

Pawlacz

Zmień nazwisko, a zmienisz los
– powiedzieli czerwoni, kiedy weszli
i klapnęli na dobre.

Dwóch braci więc poszło za nimi
i długo ich nie widziano.

Dopiero po roztopach wrócili –
chudzi, głodni i zdziwieni domem.
Po pawlaczach szukali swoich rzeczy,

jeden zapytał o starą metrykę,
lecz ta, dla nikogo nic nie znaczyła.
Wiele układów pozapominano,
wiele papierów spalono ze wstydu

Trop

Mieliśmy w rodzinie Żyda,
może nawet kilku i oni weszli w nas.

Teraz, kiedy kocham się z mężem,
on nie wierzy, że jestem po Żydzie.

Straciliśmy ich po drodze, na zakręcie,
w pośpiesznej żeniaczce z Niemcami.

O genach przypominają jedynie
ciemniejsze, niż u innych genitalia.

Czytałem gdzieś, że tak mają Semici,
ale ludy germańskie podobno też.

Ujęcie 1

Tam wciąż jest Kaufhaus –
żywy, czerwony,
a we mnie smak metalu.

Pora przetopu w toku
i wszystko idzie ku gorącu.
Lato. Mówią o piekle;

Przekonuję, że to od huty bije.

Za chwilę noc,
a z nią druga zmiana
wyjdzie z domów.

Znam wszystkich,
którzy idą w kolumnie –
coraz mniej, coraz starsi.

Rdza unosi się w powietrzu.

Tłoki są głośniejsze
niż w dzieciństwie.
Opisuję to
na ostatnią chwilę.

Przegłos

Umlauty ciążyły rodzinie
aż ktoś za Rusa odstrzelił je z nazwiska
i imion, a z nimi odcięto pikielhauby
ze zdjęć i wrzucono do pieca.

Poszły z dymem stulecia i imiona,
co nie brzmiały. Dziś za stołem Krzyś,
jakiś Józek. No cóż, takie były czasy
i jak tłumaczyła babka,
czasami rodzimy się dwa razy,
a czasami nawet trzy.

Generałka

Kiedy wprowadzali u nas stan wojenny,
ona wyprowadzała psa. Wróciła do domu,
zrobiła jajecznicę i nastawiła na mleczną.

Potem mówiła, że to nie robi wrażenia,
bo jest z tych, co pamiętają wojny nagłe
i niemieckie, a w Rubinie to ino bebłają.

Na wszelki wypadek jednak nalała wody
do czajnika, kupiła dwa bochenki. Dziadka
trzymała krótko, bo Ruscy go wkurwiali
i zawsze miał wiele do powiedzenia.

Tamtej zimy babka przejęła władzę.

Stała się generałką w denkach, egzekutywą
planu. Rządziła szalterem i decydowała,
kiedy szlus. Nauczyła nas, że słabe zwierzę
nigdy nie zaatakuje w ciemności.

Ujęcie 6

Moje ich domy i cegły,
na których pisało się imiona i kurestwa.

Moje ich domy i okna,
w których białe gardiny,
żeby nie widzieli.

Mój jeden mieszkaniec
ich domów, sprawca wojen na kije,
generał klopsztangi, major hasioka.

Jak tylko wyrośliśmy z armii,
wrośliśmy w siebie
i tak dwadzieścia lat w pokoju
w tle Huty Pokój.

Ten ich dom wchłania,
jak wchłoną innych przed nami

To stąd ciepło, to stąd dobry sen.

Skład

Jestem z tego, co nie odesłali
w czterdziestym piątym
i z tego, co nawieziono latem
w bydlęcych od wschodu,
dlatego oczy mam wciąż otwarte
i uszy nasłuchujące;
podskórnie przeczuwam
oddech ciężkiego zwierzęcia –
zbliża się, choć jeszcze nie wie,
że wzbiera w nim głód.

Jehudimsaurus

Gdybym powiedział w Będzinie,
że tu kiedyś, gdzie tamci teraz,
żył Eli, nikt by mi nie uwierzył.

Prędzej daliby wiarę, że dinozaur
pożarł tu wątłego praprassaka
albo, że zalało nas morze, pełne
ryb wielkich jak domy. Ale Żyd?

Co to takiego? Nawet kości po nim,
nawet odciśniętej stopy, potylicy,
oka. Z czego więc go wyczytać?

Friling

Zima wydycha wiosnę:
w oczy patrzą źdźbła, liście
jak szeptuchy drużbują nocy.

Tam, gdzie stoi Hanna
gęsto larwi się czarnoziem
i przychodzi pora rozgwaru.

Kładziesz na dłoni żuka,
który przetrwał zimę –
a wystarczyła jedna noc
żeby stał się czymś innym
albo zupełnie niczym.

Wrzesień

Oddech dzieci spieszących do szkoły podtrzymuje świat.
Talmud

Szczęście, że dzieci o różnych włosach
i twarzach biegną do szkoły; że biegną
tylko przez chwilę i dokądś. Szczęście,
że nie głodne, czyste i w miarę mądre.

Ich stopy twardo stąpają po ziemi,
za to głowy mają wysoko w chmurach,
a w chmurach deszcze niezesłane –
ktoś je trzyma od lat w garści.